czwartek, 7.stycznia.2010, 23:56
2,5 godzinna bajeczka o dzielnym żołnierzu, który postanowił uratować przepiękną planetę.
albo "pocahontas" w kosmosie.
niezaleznie od tego, jak się patrzy, to grafika wymiata, zamiata i domiata, sceny ze świecącymi drzewami to czysty kagaya, a świecace kropki na ciele wygladaja zajebiście.
i fakt, to zwykła, amerykańska bejaczka z ładnyna grafika i niezłą muzyką, ale kto nie lubi bajeczek, nie?
albo "pocahontas" w kosmosie.
niezaleznie od tego, jak się patrzy, to grafika wymiata, zamiata i domiata, sceny ze świecącymi drzewami to czysty kagaya, a świecace kropki na ciele wygladaja zajebiście.
i fakt, to zwykła, amerykańska bejaczka z ładnyna grafika i niezłą muzyką, ale kto nie lubi bajeczek, nie?
Komentarze (2), Dodaj
czwartek, 7.stycznia.2010, 01:12
Z czasem, przestaje przypominać odrywanie plastra. Za to jest spokój, poczucie zaburzenia ładu wewnętrznego i świadomość, że teraz jestem już tylko ja i droga do celu. Ulga, chyba tak to mogę nazwać.
Zyskuje dużo, nowe doświadczenia, świadomość fragmentów składających się na mnie. Kilka kolejnych zostało dodanych.
Wracam do tego dziwnego, aemocjonalnego morza L-Mindu, poszukiwania informacji i rozwoju w kierunku ideału. Pozostaje panteon, pozostają wspomnienia.
Jestem coraz bliżej Migratorze, jestem coraz bliżej.
Zyskuje dużo, nowe doświadczenia, świadomość fragmentów składających się na mnie. Kilka kolejnych zostało dodanych.
Wracam do tego dziwnego, aemocjonalnego morza L-Mindu, poszukiwania informacji i rozwoju w kierunku ideału. Pozostaje panteon, pozostają wspomnienia.
Jestem coraz bliżej Migratorze, jestem coraz bliżej.
wtorek, 5.stycznia.2010, 20:21
poniedziałek.
Control, control, control, Control!
121 minut Joy Division, ochrypłego Iana, napadów epilepsji i smętnej Debbie.
I sznur na końcu, ale było pięknie. Naprawdę, naprawdę pięknie.
wtorek.
Dziś nie byłam zmulona jak w poniedziałek, albo zmuleni byli wszyscy ;) Miłe pogawędka z T. na temat Fallouta i jego dodatków, obietnica pożyczenia kolejnej miłej, aczkolwiek idiotycznej książki.
A.S. doszedł do wniosku, ze jako dyskutant uświadamiam mu jego miałkość i niskość. Fakt, ale miło, ze ktoś to zauważa, sesese.
No i parę cudów ocenowych, które, Darwinowi dzięki, mogą być moje własne.
Control, control, control, Control!
121 minut Joy Division, ochrypłego Iana, napadów epilepsji i smętnej Debbie.
I sznur na końcu, ale było pięknie. Naprawdę, naprawdę pięknie.
wtorek.
Dziś nie byłam zmulona jak w poniedziałek, albo zmuleni byli wszyscy ;) Miłe pogawędka z T. na temat Fallouta i jego dodatków, obietnica pożyczenia kolejnej miłej, aczkolwiek idiotycznej książki.
A.S. doszedł do wniosku, ze jako dyskutant uświadamiam mu jego miałkość i niskość. Fakt, ale miło, ze ktoś to zauważa, sesese.
No i parę cudów ocenowych, które, Darwinowi dzięki, mogą być moje własne.
niedziela, 3.stycznia.2010, 00:15
Całkiem udany dzień, przynajmniej jak na mnie.
Na tyle miły,że zamiast normalnego "One thing..." bedzie chyba lista wypunktowana.
Adin!
Loveless <3 Absolutnie genialna manga, fakt shonen-ai, ale zawsze. Przyjemna kreska, naprawde niezły bohater (im bardziej Ritsuko nabiera cech masterskich, tym bardziej go lubię). No i cudownie idiotyczny pomysł z dziewiczymi kocimi uszami...
Dwa!
Zdołałam sama kupić i zamontować zasilacz do komputera. Fakt tego, ze stary widowiskowo zdechł, nie ma nic do rzeczy - ba, nawet udało mi sie WYMONTOWAĆ zasilacz, nie urywając przy tym ani jednego fragmentu płyty głównej czy karty graficznej. I co lepsze - komputer z tym zasilaczem całkiem ładnie działa <3
Na tyle miły,że zamiast normalnego "One thing..." bedzie chyba lista wypunktowana.
Adin!
Loveless <3 Absolutnie genialna manga, fakt shonen-ai, ale zawsze. Przyjemna kreska, naprawde niezły bohater (im bardziej Ritsuko nabiera cech masterskich, tym bardziej go lubię). No i cudownie idiotyczny pomysł z dziewiczymi kocimi uszami...
Dwa!
Zdołałam sama kupić i zamontować zasilacz do komputera. Fakt tego, ze stary widowiskowo zdechł, nie ma nic do rzeczy - ba, nawet udało mi sie WYMONTOWAĆ zasilacz, nie urywając przy tym ani jednego fragmentu płyty głównej czy karty graficznej. I co lepsze - komputer z tym zasilaczem całkiem ładnie działa <3
piątek, 1.stycznia.2010, 20:39
Dzisiejszy dzień sponsoruje tylko i wyłącznie pomysł. Teoretycznie dość stary, bo idea cykad (tryptyku surrealistycznego) chodziła mi po głowie od dłuższego czasu - karteczka z trzema historiami wisi na mojej tablicy od dość dawna.
Nowe cykady wzbogaciły się o nawiedzoną fotografkę, dwóch braci, dwa morderstwa, miasto stojące na granicy zagłady i robaczywe śliwki.
Nie mam odwagi tego opisać, ale mam kilka pomysłów na ilustracje.
Nowe cykady wzbogaciły się o nawiedzoną fotografkę, dwóch braci, dwa morderstwa, miasto stojące na granicy zagłady i robaczywe śliwki.
Nie mam odwagi tego opisać, ale mam kilka pomysłów na ilustracje.
czwartek, 31.grudnia.2009, 23:03
Absolutnie cudowny dzień, umozliwiający zakupienie niebagatelnej ilości żarcia, zmianę kalendarzy (I <3 NY na ścianę, Ballet do torebki), siedzenie bez problemów do północy.
Albo pózniej.
Zaskoczył mnie (niezwykle pozytynie) duet RockMetalShop + Poczta Polska - nieco przerażony (psim szczekaniem i fajną taśmą, ktorą paczka było oklejo) kurier przyniósł 41 centymetrów skóry z ćwiekami, które katalogowo są określone jako obroża z ćwiekami cone stud ;3 Ba, nawet trzema rzędami takich ćwieków ;3 I naprawdę mi pasuje...
sudo pacman -Syu
Aktualizacja do najnowszego, testowego kernela ;3
Albo pózniej.
Zaskoczył mnie (niezwykle pozytynie) duet RockMetalShop + Poczta Polska - nieco przerażony (psim szczekaniem i fajną taśmą, ktorą paczka było oklejo) kurier przyniósł 41 centymetrów skóry z ćwiekami, które katalogowo są określone jako obroża z ćwiekami cone stud ;3 Ba, nawet trzema rzędami takich ćwieków ;3 I naprawdę mi pasuje...
sudo pacman -Syu
Aktualizacja do najnowszego, testowego kernela ;3
środa, 30.grudnia.2009, 21:07
Severitiusy, taaak. Jedne z żałośniejszych fanfiction, ale czytanie kolejnych, coraz bardziej dramatycznych histori tego typu umila życie. Nie mówiąc o tym, jak fajnie czyta się i ROZUMIE tekst po angielsku. No i jaka jest mnogośc żałosnych ff w tym pięknym języku<3
Po południu - A. Szczytem wiochy było pobicie się czapkami w KFC zakończone zalaniem futrzanego kołnierza mojego płaszcza Mirindą. A potem biitwa na śnieżki.
No i mam komu podrzucić swoje dziecko, kiedy będę bić rekord w byciu kijową matką ;)
Po południu - A. Szczytem wiochy było pobicie się czapkami w KFC zakończone zalaniem futrzanego kołnierza mojego płaszcza Mirindą. A potem biitwa na śnieżki.
No i mam komu podrzucić swoje dziecko, kiedy będę bić rekord w byciu kijową matką ;)
wtorek, 29.grudnia.2009, 23:24
Biblioteki zostały wymyślone dla takich jak ja. I tego nie zmienia nawet komputeryzacja, która zaczyna naliczać od pierwszego tygodnia wiszenia książki.
Zaczęłam czytać "The Alchemist" szanownego towarzysza Coehlo, potem siadła do Akumetsu Tabaty i Yugo i doszłam do jednego wniosku - to nie ja mam kłopoty z angielskim, tylko Coehlo idiotycznie się czyta.
Ponadto do domu przytachałam trochę literatury różnorakiej (dwa kryminały, jeden zbiór felietonów i Alchemika). Do przeczytania mam co prawda tone własnych, ale... Co tam ;)
Z narzekań i lamentów - ja wiem, miasto jest złe, ale jednak miasto cywilizuje kościół, a na pewno odbiera kościołowi rolę hegemona. Migratorze chroń przed wiejskimi wizytami księdza w których mam pomagać.
Zaczęłam czytać "The Alchemist" szanownego towarzysza Coehlo, potem siadła do Akumetsu Tabaty i Yugo i doszłam do jednego wniosku - to nie ja mam kłopoty z angielskim, tylko Coehlo idiotycznie się czyta.
Ponadto do domu przytachałam trochę literatury różnorakiej (dwa kryminały, jeden zbiór felietonów i Alchemika). Do przeczytania mam co prawda tone własnych, ale... Co tam ;)
Z narzekań i lamentów - ja wiem, miasto jest złe, ale jednak miasto cywilizuje kościół, a na pewno odbiera kościołowi rolę hegemona. Migratorze chroń przed wiejskimi wizytami księdza w których mam pomagać.
poniedziałek, 28.grudnia.2009, 23:42
sobota, 26.12.09
Dzień naznaczony odpoczynkiem.
I dopracowywaniem planów nowego tekstu <3
niedziela, 27.12.09
12:03 - tramwaj. Zdążyłam.
12:19 - zaczynam marznąć pod Mariackim.
12:30 - zaczynam kurwować pod Mariackim.
12:39 - i tak się spóźniam (!), bo M czekał z innej strony kościoła. To już jest talent mili moi.
4 czajniczki herbaty (jak herbate kocham, tak gustu absolutnie nie mam, bo wszystkie smakowały tak samo) i gadanie o wszystkim i niczym. I coś, co bardziej poetyccy nazwali by "lekko ironicznym spojrzeniem spod współprzymkniętych powiek", ja pamiętam tyle, że szyja mnie rozbolała, bo uciekanie wzrokiem (żywcem wyjęte ze staromodnych powieści dla panien), jest nadzwyczaj pracochłonne.
poniedziałek, 28.12.09
Otwarli Burger Kinga w Krakowskiej!
Trochę zwierzania się J, trochę narzekania na podryw z A, trochę narzekania na świat ogółem z S (tą). Stare znajomości nie rdzewieją, a tydzień zapowiada się ocień charaszo. To miłe, jeśli masz z kim pogadać na gadu, a ta osoba nie ocenia, nie komentuje tylko rozumie.
Tak, i otwarli Burger Kinga w Krakowskiej.
Dzień naznaczony odpoczynkiem.
I dopracowywaniem planów nowego tekstu <3
niedziela, 27.12.09
12:03 - tramwaj. Zdążyłam.
12:19 - zaczynam marznąć pod Mariackim.
12:30 - zaczynam kurwować pod Mariackim.
12:39 - i tak się spóźniam (!), bo M czekał z innej strony kościoła. To już jest talent mili moi.
4 czajniczki herbaty (jak herbate kocham, tak gustu absolutnie nie mam, bo wszystkie smakowały tak samo) i gadanie o wszystkim i niczym. I coś, co bardziej poetyccy nazwali by "lekko ironicznym spojrzeniem spod współprzymkniętych powiek", ja pamiętam tyle, że szyja mnie rozbolała, bo uciekanie wzrokiem (żywcem wyjęte ze staromodnych powieści dla panien), jest nadzwyczaj pracochłonne.
poniedziałek, 28.12.09
Otwarli Burger Kinga w Krakowskiej!
Trochę zwierzania się J, trochę narzekania na podryw z A, trochę narzekania na świat ogółem z S (tą). Stare znajomości nie rdzewieją, a tydzień zapowiada się ocień charaszo. To miłe, jeśli masz z kim pogadać na gadu, a ta osoba nie ocenia, nie komentuje tylko rozumie.
Tak, i otwarli Burger Kinga w Krakowskiej.
piątek, 25.grudnia.2009, 22:07
Udało mi się curry. Zjadliwe.
Nauczyłam sie obsługi EKG2 <3 Co naprawda emulatory obsługują je czasami dość dziwnie, ale ogólnie jest perfekt. 15 minut zachwytu nad geniuszem własnym.
Nauczyłam sie obsługi EKG2 <3 Co naprawda emulatory obsługują je czasami dość dziwnie, ale ogólnie jest perfekt. 15 minut zachwytu nad geniuszem własnym.
czwartek, 24.grudnia.2009, 03:23
W skrócie - OHTED.
Bo jakoś nie idzie notowanie tego gdzie indziej, za bardzo kocham estetyczne oprawy iii takie tam.
A w końcu obiecałam S, że notować będę - więc notuję. I to nie dlatego, że wymusił, czy coś (co absolutnie nie zmienia faktu, że jest on szantażystą emocjonalnym). Głównie dlatego, że to naprawdę dobry pomysł.
So, dzisiejsze wspomnienia są związane z nim - po raz pierwszy w życiu ktoś zaprosił mnie na sylwestra. Of kors, odmówiłam, ale to naprawdę miłe i takie... Inne. Znaczy się, inne od wpraszania się, na cudze imprezy, tylko po to, by nie upijać się w domu. Yya. Ktoś mnie zaprosił...
No i -
życzenia. Oj tak, jedna z przyjeszmniejszych części, jesli nie najprzyjemniejsza tego dnia. Zadzwonił A, paru starych znajomych puściło smsy. To miłe, kiedy ktos o Tobie pamięta, chpoćby tylko po to, by warknąć do słuchawki "apage".
Bo jakoś nie idzie notowanie tego gdzie indziej, za bardzo kocham estetyczne oprawy iii takie tam.
A w końcu obiecałam S, że notować będę - więc notuję. I to nie dlatego, że wymusił, czy coś (co absolutnie nie zmienia faktu, że jest on szantażystą emocjonalnym). Głównie dlatego, że to naprawdę dobry pomysł.
So, dzisiejsze wspomnienia są związane z nim - po raz pierwszy w życiu ktoś zaprosił mnie na sylwestra. Of kors, odmówiłam, ale to naprawdę miłe i takie... Inne. Znaczy się, inne od wpraszania się, na cudze imprezy, tylko po to, by nie upijać się w domu. Yya. Ktoś mnie zaprosił...
No i -
życzenia. Oj tak, jedna z przyjeszmniejszych części, jesli nie najprzyjemniejsza tego dnia. Zadzwonił A, paru starych znajomych puściło smsy. To miłe, kiedy ktos o Tobie pamięta, chpoćby tylko po to, by warknąć do słuchawki "apage".
poniedziałek, 19.października.2009, 00:09
Blog numer XY, pod nickiem nr YXZ.
Gdyby chwilowo założyć, że ten blog nie jest kaprysem powstałym z połączenia paranoi i późnej pory, to wypadałoby się przedstawić, a nawet rzucić jakimś założeniem dot. tegoż bloga.
A więc jestem Unber vel KNJ, JNK. W różnych kombinacjach.
Używam Wolnego Oprogramowania, chciałabym zostać Informatykiem (tak, tak, miłego śmiania się).
Ponadto jestem
a)samotna
b)zdesperowana
c)znerwicowana również wydaje się być dobrym określeniem.
Większość mojego czasu zajmują różne zajęcia zastępcze (zastępujące absolutny brak znajomych) albo kino.
Cóż...
Ponadto jestem geniuszem w śledzeniu ludzi w internecie.
Gdyby chwilowo założyć, że ten blog nie jest kaprysem powstałym z połączenia paranoi i późnej pory, to wypadałoby się przedstawić, a nawet rzucić jakimś założeniem dot. tegoż bloga.
A więc jestem Unber vel KNJ, JNK. W różnych kombinacjach.
Używam Wolnego Oprogramowania, chciałabym zostać Informatykiem (tak, tak, miłego śmiania się).
Ponadto jestem
a)samotna
b)zdesperowana
c)znerwicowana również wydaje się być dobrym określeniem.
Większość mojego czasu zajmują różne zajęcia zastępcze (zastępujące absolutny brak znajomych) albo kino.
Cóż...
Ponadto jestem geniuszem w śledzeniu ludzi w internecie.
2009
październik (1)
grudzień (6)
2010
styczeń (5)
drobnostki (3)film (1)filmy (1)inne (1)komputery (4)literatura (3)ludzie (5)manga (1)muzyka (1)narzekania i lamenty (1)ohted (11)samotność (1)